Wspomnienia z praktyk

Studia to nie tylko czas wytężonej pracy umysłowej, egzaminów, wykładów i zaliczeń. To także okres, w którym warto zdobyć wiedzę praktyczną w dziedzinie, która nas interesuje. Okazją do zdobycia doświadczenia i przyjrzenia się z bliska branży, z którą wiążemy swoją zawodową przyszłość, są praktyki studenckie. W ALMAMER studenci mogą wybierać z bogatej oferty praktyk zagranicznych oraz tych organizowanych w Polsce. Poprosiliśmy kilku studentów o podzielenie się swoimi wrażeniami…


Piotr Manowski, Hotel Marriott, WARSZAWA (listopad–grudzień 2011)

Przez cztery tygodnie odbywałem praktyki zawodowe w warszawskim hotelu Marriott. Pracowałem kolejno po dwa tygodnie na dwóch stanowiskach recepcja i executive launch (pokój dla vipów). Na początku miałem obawy jak mnie tam przyjmą okazało się, że w hotelu panuje bardzo miła atmosfera wszyscy są dla siebie mili i pomocni. Na recepcji moja praca polegała na aktualizacji gości na wypadek, gdyby serwery uległy awarii. Uczyłem się pracy "at your service", czyli po prostu centrala hotelu, która znajdowała się na zapleczu recepcji, obserwowałem jak się melduje gości oraz obsługi programu hotelowego "opera".

Po dwóch tygodniach zostałem przeniesiony na 38 piętro do wcześniej wspomnianego executive launch, gdzie miałem bezpośredni kontakt z najważniejszymi gośćmi. Tam praca była typowo kelnerska, czyli posprzątać stolik po gościu, donieść brakujące produkty i jeździć windą na poziom -1 po zamówienia z kuchni. Pracowałem po 6 godzin. Jeśli nie mogłem danego dnia pojawić się w hotelu, to dzwoniłem na centrale i nie robili żadnych problemów.

Pracowałem w młodym zespole – wiek pracowników nie przekraczał 30 lat. Każdy praktykant i pracownik dostawał kartę do kantyny, gdzie mógł zjeść śniadanie, obiad i kolację. Dla palących pracowników jest palarnia, gdzie można w każdej chwili pójść na "dymka". Jeśli chodzi o moje wrażenia, to jestem bardzo zadowolony, co prawda skończyłem już praktyki, ale w wakacje idę tam jeszcze na 3-miesięczne szkolenie na recepcjonistę. Po tym szkoleniu mam nadzieje dostać pracę w hotelu Marriott.

Norbert Niemirski, TURCJA (lato 2011)

W tym roku odbyłem praktyki z biurem podróży Wezyr Holidays w Hotelu Zeynep Golf Resort w Belek w Turcji. Pracowałem tam jako Animator. Do moich obowiązków należało prowadzenie gier i zabaw sportowo-rekreacyjnych dla gości hotelu oraz dla ich dzieci. Każdego wieczora przygotowywaliśmy też z całą grupą animacji minidisco dla najmłodszych połączone z show (comedy show, wybory miss i machomen hotelu, pokazy akrobatyczne i taneczne z udziałem grup profesjonalistów np. z Kenii z Francji z Brazylii, z Chin). Po wieczornym show odbywała się dyskoteka dla starszych.

W grupie było 25 animatorów z całego świata, miałem więc okazję poznać wiele ciekawych osób. Wszyscy byli bardzo pomocni i przyjacielscy. Tworzyliśmy jedną rodzinę. Pracowałem od 9.30 do późnego wieczora, ale z dwoma długimi przerwami. Mieszkałem w budynku dla personelu obok hotelu. Warunki mieszkalne były naprawdę dobre, w pokoju był telewizor, klimatyzacja, lodówka.

W ciągu tygodnia cała grupa miała jeden dzień wolny, który zazwyczaj poświęcaliśmy na leniuchowanie w hotelu lub na zwiedzanie i zakupy w większych miastach Turcji. Podsumowując, była to dla mnie jedna z najlepszych przygód w życiu. Przygód, które połączyły się z fantastyczną pracą w miłym i naładowanym pozytywną energią, zgranym zespole.

Marta Dziuba, HISZPANIA (lato 2011)

Pracowałam w Hiszpanii, w czterogwiazdkowym hotelu w Lloret de Mar, jako kelnerka. Ogromnie cieszę się, że trafiłam właśnie tam, nie mogłam wymarzyć sobie lepszych praktyk. Pracowałam pięć dni w tygodniu, dzięki wolnym weekendom miałam możliwość poznawania malowniczej Costa Brava. Te praktyki przypominały mi wymianę studentów z Erazmusa. Było nas naprawdę sporo, z różnych państw i różnych rejonów Polski. Praca nie była trudna. Mój menedżer był bardzo ze mnie zadowolony, starałam się i zostało to docenione. Wakacyjne praktyki w Hiszpanii łączą w sobie wszystko – pracę, wypoczynek, zwiedzanie i dobrą zabawę.

Żaneta Oleszkiewicz, HISZPANIA (lato 2011)

Odbywałam praktyki w Hotelu Merce w miejscowości Pineda de Mar w Hiszpanii. To spokojna i malownicza miejscowość. Pracowałam w restauracji jako kelnerka. Do moich obowiązków należało m.in. przygotowywanie zastawy na stolikach, pomoc gościom hotelowym w doborze stolika, sprzątanie sali oraz bufetu.

Praca nie należała do łatwych z racji istniejącej bariery językowej (pracownicy hotelu słabo znali angielski, ja z kolei nie władałam hiszpańskim), ale jeśli chodzi o obowiązki, nie była też specjalnie wymagająca. Pracowałam od 8.00 do 22.00 z dwoma długimi przerwami - jedną prawie dwugodzinną i drugą czterogodzinną. Szybko przyzwyczaiłam się to takiego trybu pracy, w ciągu dnia miałam czas na drzemkę, zakupy czy też leniuchowanie na plaży.

Dwa dni w tygodniu były wolne, co pozwoliło mi na zwiedzanie Costa Brava oraz innych fascynujących miejsc. Zakochałam się w Hiszpanii!

Hiszpanie są otwarci i przyjaźnie nastawieni, także do praktykantów. Poznałam wielu ciekawych ludzi, z którymi mam stały kontakt. Szef był bardzo ze mnie zadowolony. Zdobyłam doświadczenie i nawiązałam nowe znajomości, nauczyłam się też większej otwartości na ludzi i stałam się bardziej pewna siebie. Zauważyłam również, że przejęłam sposób myślenia Hiszpanów – mniej się przejmuję, mniej się spieszę…. To była przygoda mojego życia. Mocno wierze w to, iż nie jest to moja ostatnia tego typu wyprawa :)

Piotr Kaźmierczak, TURCJA (lato 2011)

Odbywałem praktyki w Turcji, w miejscowości Fethiye. Początkowo miałem pracować jako animator, ale zostałem doceniony i awansowałem na rezydenta. Dzięki temu mogłem w pracy wykorzystać to, że zrobiłem wcześniej kurs pilota wycieczek.

W ramach pracy miałem spotkania informacyjne z turystami, prowadziłem wycieczki, towarzyszyłem turystom podczas przejazdów z lotniska do hoteli i odwrotnie. Mieszkałem w hotelu z dwoma osobami z Turcji, miałem więc dodatkową okazję, żeby poznać ich kulturę i podszkolić język – porozumiewaliśmy się wyłącznie po angielsku. Takie praktyki to również świetna okazja do poznania kraju, zwiedziłem mnóstwo pięknych miejsc. Nie widzę minusów.

Filip Warzyński, Hotel InterContinental, WARSZAWA (marzec–kwiecień 2011)

Odbyłem miesięczne praktyki w hotelu InterContinental, w dziale Sales Convention. Praktyki podjąłem z chwilowego przestoju w pracy. Pani z Działu Praktyk już po pierwszym telefonie umówiła mnie na spotkanie z moim przyszłym opiekunem w hotelu.

Pierwsze wrażenia były bardzo pozytywne; prestiż miejsca oraz przyjazna atmosfera ludzi sprawiły, że miesięczne praktyki zleciały bardzo szybko.

Praktyki nie polegały na tym, żeby parzyć kawę etatowym pracownikom. Dostałem własne biurko z komputerem, podpiętym pod system, którego wszyscy używali. Robiłem na nim proste papierkowe rzeczy: sporządzanie proform, depozytów, raportów. Segregowałem dokumenty z odbytych imprez. Wprowadzałem również nowe kontakty do bazy danych, zakładałem bloki konferencyjne. To było ciekawe. Wszystko zawsze rzetelnie mi tłumaczono, wiedziałem, co mam robić. Praktyki, mimo że bezpłatne, dały mi kontakty, które w tej branży są podstawą. W krótkim czasie po zakończeniu praktyk pracowałem (już na umowie zlecenie) w innym dziale.


Dział praktyk
ALMAMER Szkoła Wyższa
ul. Wolska 43, 01-201 Warszawa

tel. 22 321 85 71
praktyki@almamer.pl